16/10/2011

Niecodzienna lekcja historii w kolebce Solidarności

Dzień 1:

Wczesnym rankiem 3 października wsiedliśmy 29. osobową grupką do pociągu relacji Wrocław – Gdynia. W  jej skład wchodziło 23 chłopców z klasy IV A, czworo uczniów z IV H i dwie opiekunki, panie Edyta Dębicka i Adrianna Skrętkowicz i tak rozpoczęła się najważniejsza część projektu, stworzonego przez Fundację Centrum Solidarności, pod nazwą „Gdańsk miasto wolności. Szlakiem historii Europy XX wieku”.

Przed wycieczką panie Dębicka i Skrętkowicz przeprowadziły quiz wiedzy o Gdańsku oraz lekcje związane z pojęciem i znakiem graficznym Solidarność.

Na miejsce, tj. do Gdańska przybyliśmy po południu. Po wzmocnieniu nadwątlonych sił solidnym obiadem udaliśmy się do podziemi, znajdujących się blisko siedziby Fundacji, w których mieści się poświęcona Solidarności wystawa „Drogi do wolności”, odwiedzana przez turystów z całego świata. W jednej z sal obejrzeliśmy kilka etiud filmowych nakręconych z okazji 25-lecia Solidarności. Pod wieczór przyszedł czas na zakwaterowanie, a po kolacji – na spacer po plaży – przecież Gdańsk leży nad morzem!

Dzień 2:

Po dziewiątej rano po naszym ośrodkiem czekał przewodnik – dziarski Łukasz Darski. Pojechaliśmy na plac Solidarności, gdzie od razu pan Łukasz podzielił nas na grupy i polecił odnalezienie, a następnie opisanie różnych elementów Pomnika Stoczniowców, bramy Stoczni Gdańskiej i całego założenia pomnikowego.

Potem odwiedziliśmy silnie związany z Solidarnością kościół pod wezwaniem św. Brygidy. Po ognistym obiedzie, zjedzonym w restauracji „ Pod Zielonym Smokiem” znowu udaliśmy się do „Bunkra”, czyli siedziby wystawy  „Drogi do wolności”, gdzie wzięliśmy udział w niecodziennej „ Lekcji PRL-u”.

Stanęliśmy przed niezłym wyzwaniem – musieliśmy przygotować scenki związane z codziennymi sytuacjami PRL -owskiej rzeczywistości: trzeba było „załatwić” np. paszport czy miejsce w szpitalu, mając do dyspozycji to, czym dysponowali ówcześni chłopi, inteligenci czy władza. Ta ostatnia zawsze była górą – w ten sposób pan Łukasz pokazał nam mechanizmy działania systemu totalitarnego, w którym na porządku dziennym jest tzw. „wymiana towarów i usług”, czyli pospolite łapówkarstwo – każdy, kto bierze w takim procederze udział jest „umoczony”, zatem nie będzie się sprzeciwiał, bo zaszkodziłby także swoim interesom. Odgrywanie scenek nie zmęczyło nas zbyt mocno – po powrocie do naszego ośrodka zjedliśmy kolację, a potem już przy gwiazdach powędrowaliśmy podziwiać PGE Arena – nowy gdański stadion. Trzeba przyznać, że jego rozmiary są imponujące!

Dzień 3:

Tym razem po śniadaniu pt. „szwedzki stół” wsiedliśmy w tramwaj i pojechaliśmy do centrum, by po krótkim spacerze znaleźć się na statku płynącym na Westerplatte. Trochę nas wywiało, ale po drodze widzieliśmy wyprowadzanie na otwarte morze ogromnego kontenerowca!

Na cyplu znaleźliśmy się w miejscu, gdzie ostał się bunkier po przedwojennej polskiej składnicy wojskowej. To ją świtem 1 września 1939 roku zaatakowali Niemcy. W bunkrze panowała niesamowita atmosfera, którą umiejętnie podkręcił pan Łukasz, opowiadając o innowacyjnej konstrukcji bunkra i bohaterstwie dwustu polskich żołnierzy. Po kapitulacji Westerplatte żołnierze Wermachtu oddali hołd polskim obrońcom…

Ze statku pomaszerowaliśmy do Muzeum Poczty Polskiej. Budynku tego pocztowcy bronili przed Niemcami aż 14 godzin! Stamtąd powędrowaliśmy na obiad, a po nim spacerowaliśmy po gdańskiej Starówce aż do powrotu na nocleg. A tam toczyliśmy… nocne Polaków rozmowy.

Dzień 4:

Pobudka przed siódmą, pakowanie, śniadanie i znowu – siedziba Fundacji. Pod nią czekał na nas pan Łukasz. Wzięliśmy udział w tzw. „grach ulicznych” – otrzymaliśmy zadania polegające na odszukaniu konkretnych obiektów znajdujących się na gdańskiej Starówce. Rozwiązaniem był… numer telefonu naszego przewodnika. Pobyt w Gdańsku na tym się nie skończył. „Kropką nad i” stały się prezentacje związane z tym, co wynieśliśmy z udziału w projekcie. Każda z grup miała inny pomysł na prezentację i choć wszyscy skorzystaliśmy z formy plakatu, na którym pojawiały się przede wszystkim pojęcie Solidarność czy nazwa Westerplatte, każda prezentacja była inna.

Nasza kreatywność znalazła ujście w improwizowanej piosence, która odnosząc się do stylistyki hip – hopu podjęła tematykę ruchu Solidarności.

Pan Łukasz podsumował nasze prezentacje i cały projekt, a mimo że dostaliśmy na pamiątkę koszulki, to milsze nam były jego pochwały :)

Żeby tradycji stało się zadość, zrobiliśmy sobie zdjęcie w sali Akwen, w której obradują członkowie gdańskiej Solidarności.

Przed piętnastą wsiedliśmy do „pociągu bylejakiego” i w atmosferze zmęczenia, ale i ogólnej wesołości, wróciliśmy przed północą na nasz Dolny Śląsk.

A to nasze głosy podsumowujące wyjazd:

- Krzysztof Dobrowolski z IV A: najbardziej zapamiętałem niezwykłą atmosferę bunkra – pozostałości po koszarach, w których dwustu żołnierzy z Westerplatte broniło się przed przeważającą ilością Niemców. Ogólnie – było super: warunki zakwaterowania, relacje między uczestnikami, odwiedzane miejsca – gorąco polecam udział w takim wydarzeniu.

- Sylwia Sobczyk z IV H – warto było wziąć udział w projekcie, gdyż umożliwił mi pogłębienie wiedzy, najbardziej utkwiły mi w pamięci Westerplatte i plac Solidarności.

- Bartłomiej Modliborski z IV A: mieliśmy świetnego przewodnika – było mało gadania, a wiele zabawy i ciekawostek; podobało mi się wszędzie tam, gdzie byliśmy.

- Karol Kądziołka z IV A: Myślałem, że na tej wycieczce będzie zwykłe zwiedzanie. A po jej zakończeniu jestem pod wielkim wrażeniem spowodowanym niezwykłością odwiedzanych miejsc i osobowością naszego przewodnika, pana Łukasza, który wymagał od nas aktywności – czułem się, jakby ktoś podarował mi klucz do labiryntu – historii najnowszej, jakiej areną był Gdańsk.

Polonistka, Edyta Dębicka, dodaje: udział w projekcie Fundacji Centrum Solidarności stał się niepowtarzalną okazją do spotkania z historią najnowszą, która rozgrywała się w Gdańsku – to atakiem na Westerplatte rozpoczęła się II wojna światowa, a strajk w gdańskiej stoczni i powstanie Solidarności dały impuls do pokojowego odchodzenia od komunizmu. Co zaskakujące – młodzież naszej szkoły nie tylko wykazała duże zainteresowanie tematyką projektu, ale wróciła z Gdańska zaskoczona tym, że historia naprawdę może pasjonować. Zadowolona jestem z postawy naszych uczniów – dzielnie zmagali się z wszystkimi zadaniami i wszędzie zostawili po sobie dobre wrażenie.

Na zakończenie powiedzieć trzeba – warto było!!!

Najserdeczniej dziękujemy ludziom z gdańskiej Fundacji Solidarności, szczególnie naszemu przewodnikowi, panu Łukaszu Darskiemu i organizatorce całego pobytu w Gdańsku, pani Katarzynie Dambiec.

Bez Solidarności nie ma wolności, a FCS super jest!!!

Edyta Dębicka

foto: Adrianna Skrętkowicz